|
Na tej stronie znajdziesz świadectwa ludzi, którzy doświadczyli już w swoim życiu miłości Bożej i chcą się tym doświadczeniem z Tobą podzielić.
- Monika
- Monika DelRio
- Agnieszka
- Rafał Fijałkowski
- Leszek M.
- Ania J.
- Renata L.
- Ania S.
- Iwona
- Marta B.
- Piotr P.
- Karina
- Beata
- Monika Krysiak
- Anna
- Gosia Piechocińska
- Jacek Szulc
- Jacek
- Julka
- Magdalena Dąbrowska
- Marcin
- Paulina
- Przemek Zając
- Wojtek Michał Trafidło
- Zuzanna Pawlicka
« cofnij
Mniej więcej rok temu zaczęła się moja przygoda z Panem. Zafascynowana postawą kapłana, który zaczął uczyć nas religii, postanowiłam poznać naszego Boga. Byłam wychowywana w katolickiej rodzinie - po prostu "katolickiej". Chodziliśmy do kościoła w niedzielę i tyle (jak byłam młodsza to odmawiałam z rodzicami pacierz). Tak naprawdę nigdy nie doświadczyłam prawdziwej Bożej obecności i miłości.
Ufając słowom "szukajcie, a znajdziecie" szukałam... i rzeczywiście Pan nie dał się długo szukać! Z czasem naprawdę poczułam jak bardzo mnie kocha. Powierzałam mu swoje problemy, troski i słabości, dziękowałam za wszystkie sukcesy, radości. Nie dzieliłam się tym jednak raczej z nikim, mimo tego, że często bardzo chciałam opowiedzieć o tym wszystkim czego doświadczam, co przeżywam. Przychodziłam na spotkania wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, ale nie potrafiłam się odzywać, nie potrafiłam głośno uwielbiać Pana, wypowiadać swoich modlitw. Czegoś brakowało... uczestniczyłam w całonocnych adoracjach Najświętszego Sakramentu, ale często kiedy wracałam po nich do domu czułam się pusta, jakby "wypalona".
Jadąc na kurs Filipa, nie spodziewałam się niczego rewelacyjnego, ale bardzo chciałam tam jechać. A Pan przygotował niesamowite rzeczy na ten czas. Właśnie na Kursie Filipa spotkałam OSOBĘ ŻYWEGO JEZUSA! Nawiązałam z Nim dialog, usłyszałam Jego głos, Jego wołanie. To było niesamowite przeżycie. Kiedy Kurs się skończył wcale nie czułam się "pusta", cieszyłam się ze spotkania z Panem, żyję tym wszystkim do dzisiaj. Na kursie wyznałam Jezusa Panem mojego życia! I teraz nie boję się już odzywać. Oddałam Panu całą siebie, oddaję mu każdą sprawę i wierzę, że mnie nie zawiedzie.
Trzymam się Jezusa za rękę i nie puszczę jej. Co może mi się stać skoro Boga za Ojca mam?
Julka
|