|
Kontakt z nami jest w dziale Zapisy
Kurs Filip prowadzony jest przez Diakonię Ewangelizacyjną wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym przy rzymsko-katolickiej parafii św. Michała Archanioła w Warszawie. Naszym opiekunem jest wikariusz tej parafii ks. Michał Bogdan. Poniżej możesz nas zobaczyć, a po kliknięciu przeczytać świadectwo wybranej osoby.
Czy spotkałeś w swoim życiu Boga? Osobiście, twarzą w twarz? Czy rozmawiałeś z Nim? Czy jadłeś z Nim śniadanie, czy byłeś z Nim w kinie, na spacerze? Czy miałeś kiedyś niezbitą pewność, że jest, że słucha, że rozumie? Czy dotykałeś Jego szat, Jego ran? Czy ocierałeś pot z Jego ciała, a może czułeś, jak On ociera Twój pot i opatruje Twoje rany? Czy stawałeś przed Nim jak przed królem, z wrażenia nie mogąc wykrztusić słowa? Czy może z niedowierzaniem patrzyłeś, jak schyla się i z miłością całuje Twoje stopy? Czy spotkałeś takiego Boga?
A taki Bóg się w Tobie zakochał!
I to jest propozycja dla Ciebie: On sam - Jezus Chrystus!
« cofnij
W podstawówce uczyłem się dobrze, ale nikt mnie nie lubił. Zawsze byłem skrajnie zakompleksionym, niskim grubaskiem w wielkich okularach, którego można bezkarnie bić i mu dokuczać. A ja na to pozwalałem, bo przynajmniej nie byłem ignorowany. Gdy tylko ktoś się do mnie odezwał, natychmiast "uczepiałem się" go, chcąc zaspokoić pragnienie ciepła i akceptacji. Dopiero w 6. klasie zaprzyjaźniłem się z kolegą, który zmienił szkołę na "moją" i nie był do mnie uprzedzony. Spędzliśmy razem tyle czasu, ile tylko się dało. Ale w wakacje pozostawała pustka, brak możliwości pogadania z kimś i... Internet. Przed 8. klasą wyjechaliśmy razem na wakacje i wtedy zaczęliśmy pić. Piliśmy często, ale mało, a od czasu do czasu "dawaliśmy ile wlezie"...
Do kościoła chodziłem raczej "z rozpędu". Zostałem nawet ministrantem, ale tylko po to, by zawsze mieć na Mszy miejsce siedzące i by móc chodzić z nimi na pizzę i do kina... No i oczywiście dlatego, że mój "najlepszy kolega" nim był.
Zaczęliśmy chodzić na spotkania wspólnoty przyparafialnej, bo między naszym dyżurem liturgicznym a spotkaniem ministrantów było pół godziny wolnego czasu, a nieodłączny kolega przez okno zobaczył znajomych z klasy z podstawówki. Znalazłem tam to, czego szukałem - atmosferę życzliwości, dużo radośći i wielu nowych znajomych - a raczej przyjaciół. Ale wciąż brakowało mi czegoś, wciąż zdarzało mi się przepłakiwać cały wieczór.
Gdy pewnego razu wracałem z kolejnej libacji, na którą zaciągnęliśmy prawie całą wspólnotę stało się coś niesamowitego. Siedziałem wtedy na krawężniku, ledwo kojarząc co się dzieje, nie oczekując niczego poza "Ty taki-a-taki, schlałeś się, pogadamy jak wytrzeźwiejesz!". Zupełnie nie byłem w stanie pojąć dlaczego jedna przyjaciółka nie dość, że nie była do mnie wrogo nastawiona, to robiła wszystko, by mi pomóc - a wtedy zaproponowała mi herbatę. To było coś, co mnie do niej pociągnęło - chciałem stać się do niej podobny. Od tego momentu Jezus mnie bardzo zmieniał przez jej pośrednictwo. Inaczej nie mógł - byłem wtedy "niewierzący praktykujący", więc jedyna droga do mojego wnętrza prowadziła przez moich przyjaciół, a zwłaszcza przyjaciółki :)
Tak doprowadził do sytuacji, w której na propozycję pojechania na Kurs Filip zareagowałem entuzjazmem. Pojechałem - i nie zawiodłem się. Był to punkt zwrotny w moim życiu. Tak, jakby podczas dreptania w nieokreślonym kierunku w ciemną noc ktoś dał Ci do ręki dobrą latarkę i mapę.
Jezus działał i wciąż działa wiele cudów w moim życiu. Stałem się zupełnie nowym człowiekiem, dostałem prawidziwe nowe życie, pełne SZCZĘŚCIA.
Na początku, jeszcze przed wyjazdem na Kurs uwolnił mnie od kompleksów. Pokazał, że kocha mnie dokładnie takiego, jaki jestem. Pozwolił nie wstydzić się samego siebie i swojego zdania, nauczył je wyrażać i bronić. Uwolnił od przedmiotowego traktowania dziewczyn i masturbacji, w której sidła wpadłem już w przedszkolu. Dał mi też wspólnotę z prawdziwego zdarzenia i "całe mnóstwo" prawdziwych przyjaciół i przyjaciółek. Umocnił mnie - nauczył żyć, podpierając się na Jego ramieniu. Dał mi ogromne zapasy sił psychicznych i na bieżąco je uzupełnia :) Chwała Panu!!!
Dla Ciebie On też pragnie szczęścia - pozwól Mu je dać!
Paweł Matuszczak
|