|
Kontakt z nami jest w dziale Zapisy
Kurs Filip prowadzony jest przez Diakonię Ewangelizacyjną wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym przy rzymsko-katolickiej parafii św. Michała Archanioła w Warszawie. Naszym opiekunem jest wikariusz tej parafii ks. Michał Bogdan. Poniżej możesz nas zobaczyć, a po kliknięciu przeczytać świadectwo wybranej osoby.
Czy spotkałeś w swoim życiu Boga? Osobiście, twarzą w twarz? Czy rozmawiałeś z Nim? Czy jadłeś z Nim śniadanie, czy byłeś z Nim w kinie, na spacerze? Czy miałeś kiedyś niezbitą pewność, że jest, że słucha, że rozumie? Czy dotykałeś Jego szat, Jego ran? Czy ocierałeś pot z Jego ciała, a może czułeś, jak On ociera Twój pot i opatruje Twoje rany? Czy stawałeś przed Nim jak przed królem, z wrażenia nie mogąc wykrztusić słowa? Czy może z niedowierzaniem patrzyłeś, jak schyla się i z miłością całuje Twoje stopy? Czy spotkałeś takiego Boga?
A taki Bóg się w Tobie zakochał!
I to jest propozycja dla Ciebie: On sam - Jezus Chrystus!
« cofnij
Bóg jest naprawdę Superszefem. Mogę to teraz powiedzieć, dzięki temu, co przeżyłem i co widziałem przez ostatnie pół roku swego życia. Sam jeszcze nie do końca rozumiem, jak to się stało, że z totalnego ateisty przeistoczyłem się w nawiedzonego katolika. Ale naprawdę nie żałuję, bo Pan zmienia całe moje życie, powoli, ale nieustannie; cały czas jest ze mną, cieszy się, gdy jestem wesoły, i smuci, gdy jest mi przykro. Zaufanie Panu, pewność jego dobroci i miłości jest naprawdę czymś niesamowitym.
Byłem (i jestem) wychowywany w rodzinie katolickiej. Z dzieciństwa pamiętam tylko dwa przeżycia związane z Bogiem. Kiedyś pomodliłem się wieczorem o to, abym obudził się dokładnie o 7 rano. I tak się stało. Innym razem zgubiłem coś w domu, i pomodliłem się do Matki Bożej o to, aby pomogła mi znaleźć. I rzeczywiście natychmiast znalazłem tą rzecz. Teraz widzę, jak Bóg był ze mną od początku, ale wtedy jakoś to wrażenie się rozmyło. Została tylko rutyna, coniedzielne męczenie się w kościele i czasami spowiedź, która była dla mnie strasznie stresująca.
W liceum zacząłem dostrzegać bezsens tych operacji, nie chciałem udawać, że chcę chodzić do kościoła, że Bóg istnieje, a nie dostrzegam jego obecności. I powoli zacząłem się odsuwać od wiary, aż przestałem wierzyć w ogóle w cokolwiek: w Boga, dobro, zło, życie, innych ludzi itd.
Od dzieciństwa problemem dla mnie był brak umiejętności nawiązywania kontaktów z rówieśnikami. Uciekałem od tego najpierw w książki, potem w komputer. Taka izolacja od rzeczy lub osób, z którymi miałem problem, stała się dla mnie sposobem na jego rozwiązanie. Dzięki temu potrafiłem być zadowolony z życia i szczęśliwy, jednak izolowałem się od coraz większej ilości rzeczy. Najpierw koledzy, potem sprzedawcy ze sklepu, na końcu rodzina. A to poczucie zadowolenia powodowało, że nie miałem impulsu ani woli do zmian, do stawienia czoła pewnym problemom, które powinienem rozwiązać.
I gdyby nie Bóg, do tej pory bym tkwił w tej izolacji. Poprzez mojego przyjaciela cały czas proponował mi powrót do siebie, ale ja byłem zbyt zamknięty, nie miałem po co znowu uwierzyć. Jednak Bóg potrafi być bardzo uparty i w końcu trafiłem na kurs Filipa. Tak naprawdę ja nie chciałem nań jechać, bałem się, że zostanę takim szajbniętym katolikiem - niewolnikiem wiary, że mnie tam omotają i po kursie wszystko się gwałtownie zmieni - na gorsze. Jakże się myliłem!
Podczas samego kursu trwałem w swojej zamkniętości, nie brałem czynnego udziału w kursie, bałem się spróbować zaufać Panu; uważałem, że nawet jeżeli Bóg istnieje, to sobie poradzę bez Niego, jak do tej pory. Drugiego dnia wieczorem, praktycznie wypchnięty przez przyjaciół, poprosiłem o modlitwę za mnie. I następnego dnia to moje zamknięcie zanikło niemal całkowicie. Do tej pory nie wiem jak to się stało, to było naprawdę kosmiczne działanie Pana, ale to był właśnie ten przełomowy moment, od którego zaczęło się moje nawrócenie.
Kurs Filipa był dla mnie początkiem drogi do zrozumienia wiary tak naprawdę, zrozumienia miłości Boga do mnie, zaufania Mu i oddania Mu życia. Naprawdę teraz nie żałuję, że pojechałem, a nawet dziwię się, dlaczego tak się bałem.
Jeśli chodzi o rzeczy, które się zmieniły przez te pół roku, to jest tego dużo, i za każdym razem jak o tym myślę, to dziękuję Panu, bo ma ze mną naprawdę dużo roboty. Stałem się dużo bardziej otwarty, odważniejszy i bardziej pewny siebie, w dużo większym stopniu potrafię zaakceptować samego siebie. Znalazłem naprawdę dobrych przyjaciół i wspólnotę. Mam poczucie, że nareszcie robię coś w życiu tak jak trzeba, choć jeszcze pół roku temu śmiałbym się z takiego stwierdzenia. Jestem bardzo radosny i szczęśliwy, a ta radość jest bardzo głęboka, bo pochodzi od Niego, choć to nie jest tak, że chodzę od rana do wieczora jak pijany i nie mam żadnych problemów. Za to mam świadomość, że On mnie nie opuści nigdy.
Jego działanie objawia się także w zupełnie małych rzeczach, dzisiaj na przykład szukałem kościoła na Starym Mieście (jest niedziela) i zupełnie niespodziewanie znalazłem, jeden po drugim, dwa kościoły, które polecało mi już kilku znajomych, a nie miałem pojęcia, gdzie są. Możecie powiedzieć, że to przypadek, ale ja wiem, że to po prostu Pan Bóg mi je pokazał.
A więc jeżeli przeczytaliście całe to świadectwo i nie przekonaliście się jeszcze do tego, że Bóg jest naprawdę super, to pojedźcie na kurs Filipa. Tam już On sam Wam to wytłumaczy.
Marcin Wudarczyk
Marcin Wudarczyk
|